Myśl, jak singiel, a nie przytyjesz
Naukowcy z Uniwersytetu Północnej Karoliny starali się uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego kobiety, które mieszkają z mężczyzną, niezależnie od tego, czy są małżeństwem, czy nie, przybierają na wadze. Swoje wnioski opublikowali w tym miesiącu w czasopiśmie „Obesity”.
Po przebadaniu 1300 par stwierdzili, że u kobiet, które wiążą się ze swoją drugą połówką, ryzyko otyłości wzrasta dwu-, a nawet trzykrotnie. Poza tym kobiety przybierają na wadze więcej niż ich partnerzy. Przyczyny tego mogą być następujące: kobiety nie dbają już o swoją atrakcyjność tak bardzo, jak wcześniej; jedzą częściej i na dodatek większe porcje; pary są mniej aktywne fizyczne niż single i więcej czasu spędzają przed telewizorem; poza tym tworzą one sobie bezpieczne środowisko, w którym mogą jeść, co chcą i kiedy chcą. Oto kilka wskazówek, jak być razem i nie przytyć:
1. Kontrolować swoją wagę – można mieć w szafie parę spodni, które były kupione jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem. Jeśli są nadal dobre, nic złego się nie dzieje. Jeśli stają się za małe – to znak, że odpuszczamy sobie starania o szczupłą sylwetkę.
2. Gotować dla siebie – wiele mężatek gotuje przede wszystkim to, co lubią ich partnerzy. Dla odmiany można ugotować coś dla siebie i włączyć danie do stałych posiłków.
3. Ustalić zdrowe zasady – czyli co można kupować, a czego nie. Owoce, warzywa i pieczywo gruboziarniste są jak najbardziej wskazane. Należy też zmniejszyć liczbę godzin spędzanych na kanapie prze telewizorem – można wyjść chociaż na spacer lub pojeździć rowerem.
4. Nie zajadać problemu – jeśli ktoś czuje się nieszczęśliwy w związku i je, by polepszyć sobie humor, nigdy nie będzie czuć się dobrze. Nie ma takiej ilości czekolady na świecie, która rozwiąże problemy emocjonalne. Może tu pomóc przyjaciółka lub specjalista.
Źródło: medycyna24.pl
Podobne tematy
O tym rozmawiacie
Komentarze
Całkowicie zgadzam się z treścią artykułu. Z obecnym mężem mieszkałam praktycznie już od początku związku. Nim go poznałam zdołałam schudnąć jakieś 15 kilo i zdrowym trybem życia utrzymywałam nową wagę...do czasu. Wspólne wypady na pizzę i późne kolacje, a także cała masa łakoci szybko poszły w biodra i brzuch. Przestałam kontrolować to co jem i jedzenie było dla mnie jakąś rozrywką...zamiast na spacer, szliśmy do knajpy na piwko i jakieś żarełko. Teraz po 6 latach widzę swój błąd. Ocknęłam się rok temu gdy waga przekroczyła stan alarmowy o parę kilo. Okazało się, że zaprzepaściłam 15 kilo , o które walczyłam w pocie czoła i dodałam do tego jeszcze jakieś 6 kilo extra... Na razie zrzuciłam 8... Jeszcze troszkę mi zostało... Gotuję oddzielnie dla siebie i męża, nie kupuję słodyczy, ćwiczę 3 razy w tygodniu i pijam ziołowe herbaty... Byle do przodu :D
Dodaj komentarz
Hit dnia
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
-
(1)
Jestem astmatykiem i biegania zawsze unikałam. Jednak z zazdrością patrzyłam na ludzi, którzy tak swobonie sobie biegają. w końcu postanowiąłm się przełamać i robiłam powyższe marszobiegi - teraz biegam już 9 tygodni:) moja kondycja zdecydowanie się...
-
(3)
widzę, że osób propagujących zdrowe odżywianie jest coraz więcej:) I bardzo dobrze. U mnie obok pracy jest taka mała garmażerka, z której większość osób ochoczo korzysta. Nie powiem, i ja tam się stołowałam. Jednak od kilku miesięcy tam nie zaglądałam...
-
(2)
ja kostkami lodu sobie pocieram skórę pod oczami i to działa:)
-
(6)
ja tam piję kranówę i mam to gdzięś, nie będę wspomagała koncernów wodowych!
-
(2)
ja zaczynałam od marszobiegów, a teraz już bignę 25 minut bez przerwy, potem trochę marszu i kolejne 20 minut bieg :) Jestem z siebie dumna, bo moja kondycha była kiepściutka
- Start
- Ciało
- Antykoncepcja
- Choroby i dolegliwości
- Wideo
- Wszystkie Kategorie
Wszystkie Kategorie
x- Antykoncepcja(45)
- Badania(40)
- Choroby i dolegliwości(295)
- Ciało(156)
- Diety(232)
- Figura(188)
- Kobiece sprawy(164)
- Lifestyle(332)
- Macierzyństwo(113)
- Opalanie(25)
- Psychologia(240)
- Relaks(60)
- Seks(3)
- Skóra(104)
- Tropem Gwiazd(48)
- Witaminy i suplementy(49)
- Zabiegi(91)
- Zdrowa żywność(159)
- Zdrowe przepisy(76)























Punkt 2 wydaje mi się najważniejszy. Przed wspólnym zamieszkaniem jadłam to co wybierałam sama i tyle ile moje ciało potrzebowało. Potem zaczęły się żółte sery, ukochane pizze mojej połówki, słodycze i masa innych tuczących rzeczy. No i to codzienne "Kupiłem ci batonik", "Masz tu czekoladę"... Żeby to trochę opanować potrzebna była rebelia i kilkadziesiąt lekcji "Jak kupić kobiecie sok zamiast Marsa.". I tak jestem trochę grubsza niż byłam wcześniej, ale chyba udało mi się uchronić. Poza tym większość posiłków staram się jeść osobno, trochę to psuje klimat przy rodzinnym stole, ale coś za coś... :)